Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 sierpnia 2012

IP- podróż powrotna, czyli JAK DOJECHAĆ ZE STAMBUŁU DO POLSKI


JAK DOJECHAĆ ZE STAMBUŁU DO POLSKI drogą lądową.

Istanbul- Kapikule
Cena 14,5 LT/os, granicę można przekroczyć pieszo. Najbliższa miejscowość (jest tam kolej) jest oddalona od granicy 15km, żeby się tam dostać trzeba łapać stopa, co akurat w tym miejscu do łatwych nie należy. Przed nami 2 chłopaków (rodaków) łapało stopa prosto do Polski i stali 27h. My staliśmy 60 min łapiąc stopa do Sofii (problemem było to, że byliśmy w 2 osoby, często pokazywali, że mogą zabrać tylko 1os). Zresztą do niej nie dojechaliśmy, trafiliśmy do Haskova. W Stambule można kupić bilet kolejowy bezpośrednio do Sofii lub bliższych miast w Bułgarii. Wtedy w cenie jest przejazd autobusem przez granicę do najbliższej stacji kolejowej w Bułgarii, my jednak postawiliśmy na stopa. I to chyba był błąd...
Haskovo- Plovdiv
Cena 6,20 BGN/os. Jeden pociąg dziennie jeździ do Sofii (ok 5:00-7:00). Do Plovdiv pociągi jeżdżą cały dzień.
Plovdiv- Ruse
Istnieją dwie opcje
1. Plovdiv- Sofia 20:31-22:50
    Sofia- Gorna Orjahovica 23:20-3:53
    Gorna Orjahovica- Ruse 5:08-7:25       Koszt: 29,4 BGN/os
2. Plovdiv- Stara Zagora 23:03- 09:01
    Stara Zagora- Ruse 10:55- 17:00          Koszt: 16,8 BGN/os
Z Ruse nie można przekroczyć granicy pieszo. My wzięliśmy taksówkę (10BGN) do mostu, a tuż przed mostem złapaliśmy stopa przez most (nie było to takie proste, ale w końcu ktoś się zlitował...), później kolejnego stopa do Bukaresztu. O 15:00 wyjeżdża pociąg do Bukaresztu z Ruse, o 13:00 autobus (chyba jest ich więcej) do Bukaresztu za 20BGN/os.
Bukareszt- Budapeszt
Dwa razy dziennie, o 14:30 i 19:00 jeżdżą pociągi bezpośrednie, które docierają po 13,5h (teoretycznie, bo nasz był nieźle spóźniony), cena 204,03 RON/os za miejsce siedzące, za kuszetkę 265RON/os. Nie ma sensu się bawić w kupowanie biletu do granicy, przejazdówki przez granicę i biletu od granicy, bo nie ma chyba żadnej różnicy w cenie, a miejsca są numerowane, więc nie wiadomo, czy nie zabrakłoby miejsca.
Budapeszt- Kraków
Autobus Orangeways (budynek naprzeciwko dworca PKS), cena 4800 HUF/os+ 5zł za bagaż. Inny przewoźnik to EuroLines, cena 4900 HUF/os. Bilety lepiej zarezerwować z wyprzedzeniem, bo jest na nie bardzo duże obłożenie.
Kraków- Wrocław
Link-Bus lub Lajkonik, cena 39zł/os (ze zniżką studencką chyba 32zł), jeździ kilka dziennie. Stanowczo odradzamy pociąg- 6h podróży, a tańszy ok 10zł.

Łączny koszt powrotu ze Stambułu do Wrocławia wyniósł 435zł na osobę (870zł za parę).

sobota, 18 sierpnia 2012

IP- Istanbul- informacje praktyczne

Transport


1.opcja: można kupić kartę za 7LT, którą doładowuje się dowolną kwotą w punktach oznaczonych jako AKBIL. Przy każdym pojedynczym przejeździe płaci się określoną kwotę: autobus 1,75LT (chyba że przejeżdża przez most nad Bosforem, to 3,5LT), tramwaj 1,75LT, prom 0,80LT. Jeśli w ciągu 1godz zmieniamy środek transportu, to opłata będzie niższa, kolejno; 1LT, 1LT, 0,60LT. Z karty może korzystać dowolna liczba osób, ale przy przesiadkach tylko pierwszy bilet będzie po niższej cenie.
2.opcja: zakup biletu przed wejściem do środka transportu. W inf turystycznej mówią, że to możliwe (w promach sami możemy sobie kupić żeton przed przejściem przez bramki, w tramwajach jest podobnie), ale zupełnie nieopłacalne.
3.opcja: karta automatyczna z wykupioną pewną ilością przejazdów, np za 10 przejazdów płaci się 23LT. Autobus przejeżdżający przez most zżera 2 przejazdy.
Zakupy
Stambuł jest droższy od innych miast w Turcji, dlatego polecamy się wszystkimi słodkościami i specjałami najeść wcześniej. Tańszy standard w Stambule (ceny za kilogram lub sztukę):

  • tulumba 7LT
  • daktyle suszone 6LT
  • morele suszone 3LT
  • tavuk/et doner 2,5/3,5LT
  • solona kukurydza twarda 10LT
  • kukurydza na ciepło 1LT
  • bułki niby maślane 1LT
  • ekmek (bułka z rybą) 0,75LT
  • pide (chleb) 1,75LT
  • pida z serem/mięsem/ziemniakami na ciepło 2LT
  • ser 10-12LT to najmniej
Ciuchy
Na południu od Grand Bazaar są dzielnice, specjalizujące się w wyrobach konkretnych produktów, także ubrań. Sprzedają je tam hurtowo, ale można kupować też pojedyncze sztuki, targować się, więc jest taniej. Raj na ziemi, ale trzeba poświęcić trochę czasu, którego my nie mieliśmy, więc jestem nienasycona. 
Pamiątki
Konkurencja jest duża, więc i ceny są niskie. Nie należy jednak nic kupować przy większych atrakcjach turystycznych i na Grand Bazaar, bo tu ceny są najwyższe, chociaż też da się znaleźć pamiątki po okazyjnych cenach. Lepszy  jest Bazar Egipski i uliczka wychodząca na północny- zachód od niego (najpewniej Hasircilar Cd przedłużająca się w Kutucular Cd). Tam nadal jest całkiem turystycznie, lecz ceny są mniej wygórowane niż na Grazd Bazaar. Prawie wszędzie można się targować pomijając właśnie Grand Bazaar (sprzedawcy są rozwydrzeni, jak małe bachorki). Uliczki na południe od Egipskiego Bazaru wypełnione są sklepami z pamiątkami oraz biżuterią i nastawione są na handel, więc ceny są niższe, a sprzedawcy chętnie się targują. Na zewnętrznej południowej ścianie Egipskiego Bazaru są stragany z ubraniami (często męskimi i butami).
Przykładowe ceny (w LT):
  • zakładka 0,5
  • mała/ średnia torebeczka 1,0
  • duża torebeczka ze sznurkiem na ramię 3,0-7,0
  • oko proroka 1,0
  • breloczki z okiem proroka 1,0
  • nargile (szisza)- mała szklana 15+ 5 pudełko; mała ceramiczna 20; duża szklana 30
  • tytoń do nargile (125g, UWAGA! chcą wcisnąć melasę beztytoniową- nikotyn free) 5,0 
  • węgielki do nargile 5,0, my stargowaliśmy do 2,0
Zwiedzanie- wskazówki
Zwiedzanie Topkapi Palace, Chora Museum, Aya Sofia:
- Topkapi Palace (25TL)- Zwiedzanie wielkich atrakcji najlepiej zacząć właśnie od niego, w kolejce po bilet ustawić się pół godziny przed otwarciem (9:00). Jeśli blet kupiło się poprzedniego dnia, to można zająć miejsce w kolejce przy wejściu głównym. Rano tłumek oczekujących jest dość mały, co po południu diametralnie się zmienia. Bardzo rośnie też liczba zwiedzających w samym pałacu. Dobrze zacząć od zobaczenia skarbca (Treasure), który składa się z dwóch pokoi, a tuż po nim odhaczyć muzeum naprzeciwko, gdyż tam tworzą się największe kolejki. Harem można zwiedzić po nich, kolejki nie są duże, bo nie wszyscy odwiedzający Topkapi Palace wykupują dodatkowy bilet do Haremu (15TL). Ponoć jest limit osób przebywających w środku (60), chociaż my tego nie zauważyliśmy.
- Chora Museum (15TL)- można zwiedzać nawet w środku dnia, turystów jest tam znacznie mniej niż w Topkapi czy Aya Sofia. Może być to spowodowane jedynie oddaleniem od Sultanahmet, bo kościół naprawdę wart jest odwiedzenia i swojej ceny. Dojazd: autobus 32 z dużego przystanku obok Galata Bridge, trzeba wysiąść na pierwszym przystanku za boiskiem do piłki nożnej, które będzie po prawej stronie.
- Aya Sofia (25TL)- najmniej ludzi jest wieczorem przed zamknięciem. Ostatnie wejście jest właśnie o 18:00 (zamknięcie o 19, uwaga, mogą nastąpić zmiany!), a 1 godzina, która zostaje do zamknięcia w zupełności wystarcza do zobaczenia zabytku. Strażnicy zaczynają wyganiać ludzi dopiero o 19:20. Czasu powinno starczyć na zobaczenie i obfotografowanie wszystkiego, chyba że ktoś naprawdę wolno zwiedza, jest wielkim pasjonatem lu ma skośne oczy.

Istnieje możliwość kupienia biletu wspólnego na powyższe atrakcje tzw Museum Pass Istanbul (72TL), który obejmuje:

  • Chora Museum
  • Hagia Sophia Museum
  • Topkapi Palace Museum
  • Harem Apartments
  • Istanbul Archeological Museum
  • Istanbul Mosaic Museum
  • Museum of Turkish and Islamic Arts
Słyszeliśmy, że na kartę ISIC wstęp do wielu miejsc jest bezpłatny, ale dowiedzieliśmy się już po powrocie do Polski. Nie ma zniżek na kartę Euro26, przynajmniej nikt się do tego nie przyznał, jak pytaliśmy.

Wycieczka po Bosforze- nie trzeba jej szukać, ona znajdzie Ciebie. Wystarczy znaleźć się w okolicach przystani promowej w okolicach Galata Bridge. Koszt- 10LT za 2h- do drugiego mostu na Bosforze (Fatih Sultan Mehmet Köprüsü) i z powrotem.

Stambuł cz. III - Orient Ekspres

W Mieście Miast spędziliśmy sześć dni. Opuszczaliśmy je z lekkim żalem i poczuciem niedosytu. Po pożegnaniu z gospodarzami wsiedliśmy w prom i po raz ostatni pożegnaliśmy Azję. Plecaki zostawiliśmy w boksach na dworcu i przeszliśmy się jeszcze po Taksim i okolicach. Jak pisze Cegielski w „Oku Świata” Stambuł to soczewka skupiająca w jednym miejscu problemy współczesnej Turcji. Wystarczyłoby spędzić tu więcej czasu żeby dogłębnie poznać tutejsze społeczeństwo. Nie da się tego niestety zrobić w jeden tydzień.
Po południu wsiedliśmy w pociąg do Kapikule na granicy z Bułgarią. Na tym samym peronie i tymi samymi torami jechał niegdyś Orient Ekspres!
W Kapikule, gdzie dojechaliśmy po zmierzchu i nerwowo rozglądaliśmy się za miejscem na namiot, Turcja mile nas pożegnała. Pracownik stacji, zapytał się czy czegoś nie potrzebujemy i wskazał nam miejsce gdzie możemy rozbić namiot na terenie dworca. Robił to tak, jakby całkowicie oczywistym było, że można rozbić się na trawniku przed głównym wejściem na stację. Przecież poza stacją będzie mniej bezpiecznie! W oddali widać już było granicę z Unią Europejską. I granicę najciekawszej części naszej Podróży.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Stambuł cz. II

Żeby dostać się na stronę Europejską, do Eminonu, przy moście Galata, wsiadamy w autobus do przystani Kadikoy  a później w prom. Granicę Azji i Europy- cieśninę Bosfor, przekraczamy wraz z setkami ludzi spieszącymi do pracy. W oddali widzimy ogromne meczety dzielnicy Sultanahmet. Przy Emimonu patrzę na zegarek. Od wyjścia z mieszkania minęła godzina. A patrząc na mapę miasta, odległość jaką przebyliśmy w porównaniu do wielkości miasta jest śmiesznie mała...
Nie będę opisywać zabytków Sultanahmet. W przewodnikach informacji jest aż za dużo na ten temat. Powiem tylko, że czwarty czy piąty (pod względem atrakcyjności) meczet z kolei przewyższał wszystkie meczety jakie widzieliśmy przez miesiąc w całej Turcji. A absolutnie największe wrażenie robi Hagya Sofia. Dzień spędziliśmy z Beysimem na spacerze po Bazarze Egipskim, Grand Bazarze, Sultanahmet i Beyoglu. Każdy młody Turek powie wam, że koniecznie trzeba spróbować „mokrych hamburgerów” przy placu Taksim. Tam też zabrał nas nasz przewodnik. Hamburgery są małe i całe przesycone sosem. Warto spróbować, mimo że akurat to danie do tradycyjnych nie należy. Do domu wracamy autobusem. Przebijanie się przez korki zajmuje ponad godzinę.
Zbliżał się koniec Ramadanu. Wiele osób wraca w tym czasie do swoich rodzin. Nasz kolega z Izmiru, Birkan wrócił do swojego rodzinnego Stambułu, żeby spotkać się z mamą, tatą i znajomymi z liceum, więc mieliśmy okazję zobaczyć go jeszcze raz! Zawsze to miło spotkać przelotnie poznaną osobę po raz kolejny. Sprawia to, że można trochę bardziej się do siebie zbliżyć niż podczas pierwszego spotkania. Można zadać jakieś pytanie, które przypomni się już po rozstaniu i zwyczajnie, lepiej ją poznać. Wydaje mi się, że więcej można dowiedzieć się o drugim człowieku spędzając z nim dwa dni a po jakimś czasie jeszcze dodatkowo jeden dzień, niż spędzając trzy dni w jednym kawałku.
 Po raz kolejny w tej podróży uraczyliśmy naszych gospodarzy pierogami a wieczór spędziliśmy na rozmowie. Wszyscy Turcy zapewniają, że pierogi im smakują (mimo, że czasem jedzą je z przecierem pomidorowym i doprawiają ostrą papryką). Nie wiem, czy można im wierzyć, kuchnia turecka jest pełna mięsa i przypraw, może nie doceniają subtelnego smaku pierogów ruskich i tylko przez wrodzoną uprzejmość tak mówią…
Już raz, przed laty byłem z Stambule. To miejsce do którego trzeba wrócić. Nie sposób nasycić się nim podczas pierwszej wizyty. Przyciąga i kusi, żeby spotkać się jeszcze raz. I może w końcu lepiej go poznać?

Poniżej zamieszczam film z Hagii Sofii. Jeśli ktoś jeszcze nie widział jej wnętrza, to może lepiej nie oglądać, żeby nie psuć wrażenia.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Stambuł cz. I - Wrota Europy


W oddali -Sultanahmet
O samych literackich opisach Stambułu, emocjach towarzyszących wjeżdżaniu do miasta i uniesieniach nad jego orientalnością, można by napisać doktorat. Nie przyrównuję nas do wielkich podróżników minionych czasów. Jednak od momentu planowania podróży ekscytowała mnie myśl, że Miasto Miast nie będzie dla nas, wrotami do Azji, tak jak dla nich. Będzie wrotami do Europy po przejechaniu stopem całej Azji mniejszej!
Nowoczesny Stambuł
O Stambule przed podróżą wiedziałam już sporo, dzięki książce „Oko Świata” (patrz Książki o Turcji). Pierwsze skojarzenie – moloch - 20 milionów mieszkańców, z których wielu żyje poniżej granicy ubóstwa. Ogrom miasta poznaliśmy już w momencie, w którym dostaliśmy adres naszego przyszłego gospodarza z CouchSurfingu. Birkan z Izmiru tłumaczy: To jest numer mieszkania, numer domu, nazwa ulicy, tutaj nazwa dzielnicy a to, to jest nazwa jednego z miast Stambułu… Bo dawny Konstantynopol to jak mówią sami Turcy „Państwo w państwie” .
Dojechanie stopem z Eskisehir było proste. Jak to autostop w Turcji… Mieliśmy nieprawdopodobne szczęście, nasz kierowca o stopniu komunikatywności 1, mimo braku porozumienia, podwiózł nas pod wskazany adres! Nie mieliśmy problemu ze znajdowaniem drogi na peryferiach największego miasta Europy!
Przystań po Azjatyckiej stronie miasta
Mieliśmy zatem wolne dwie godziny do spotkania z Beysimem. Duże plecaki w mieście są bardzo nieprzyjemnym balastem, więc  usiedliśmy herbaciarni i jak Turcy z krwi i kości spędziliśmy ten czas grając w bakgamona i pijąc herbatkę.
Beysim to wysoki Brunet. Studiuje Informatykę. Urodził się  w Bułgarii, dzięki czemu ma paszport z Unii Europejskiej, nie potrzebuje wizy i może jeździć po świecie gdzie chce (co nie jest normą, patrz tutaj). Jest raczej poważny i małomówny, ale chyba wynika to z egzaminu, który właśnie pisał na uczelni, niż z nieśmiałości czy charakteru. W stosunku do nas jest bardzo uprzejmy i uczynny.
Centrum "miasta" Kadikoy
Po raz kolejny mieszkamy mieszkaniu Tureckich studentów. Znajdujemy się po stronie Azjatyckiej. Dzielnica Kadikoy Jest w rzeczy samej pełnoprawnym miastem posiadającym swoje własne dzielnice i centrum, pełne kawiarni i barów. Toczy się tu normalne życie wolne od turystów, których pełno w Sultanahmet – dzielnicy pełnej wspaniałych zabytków i hoteli, ale nie mającej nic wspólnego z normalnym rytmem  Stambułu. Nasi znajomi rzadko bywają w tym dalekim „centrum miasta”, a w rzeczywistości turystycznej enklawie. Prawdziwe centrum to Taksim w Beyoglu, gdzie chętnie spotykają się starzy i młodzi. Beysim z przyjaciółmi najczęściej jednak zostaje w Kadikoy.

niedziela, 12 sierpnia 2012

sobota, 11 sierpnia 2012

IP- Bursa

Wyjazd
Żeby wyjechać z Bursy na drogę do Stambułu, gdzie można łapać stopa, trzeba dojechać do ostatniego przystanku metra Azabayadagi i z jego okolic złapać dolmus do Kestel. Kierowca ciągle jedzie główną, w pewnym momencie skręcił w lewo na jakieś "osiedle", wrócił znowu na główną. Później skręca z głównej w prawo kierując się na Kestel, na tym skrzyżowaniu trzeba poprosić o wysadzenie,  jest to już prawie poza miastem, w okolicy jakiejś stacji benzynowej.

Przez Bursę do Eskisehir


Stare miasto w Bursie
Po pożegnaniu z Birkanem ruszyliśmy w dalszą drogę. Zamierzaliśmy pojechać do Eskisehir, żeby spotkać się z Furkanem, naszym znajomym z Kayseri, który odwiedzał swojego kolegę. Wcześniej jednak chcieliśmy poświęcić około pół dnia na zwiedzanie Bursy. Podczas tej podróży, miało miejsce ciekawe zdarzenie. Otóż siedzieliśmy w TIRze, którego kierowca nie jechał do Bursy, tylko kawałek w jej stronę. Nagle, na czerwonym świetle na skrzyżowaniu, wychylił się przez okno, grzecznie przywitał się z kierowcą sąsiedniej ciężarówki (Salamaleikum Efendim) i… załatwił nam bezpośredni transport!
Jako, że droga była długa, tuż przed Bursą urządziliśmy sobie nocleg nad jeziorem. Było to dla nas szczególnie miłe miejsce, bo po raz pierwszy od miesiąca leżeliśmy na soczyście zielonej trawie, pod normalnym, liściastym drzewem!
W Bursie można by spędzić więcej niż na to przeznaczyliśmy, ale czas nas powolutku zaczynał gonić. W dawnej stolicy Imperium Osmańskiego jest kilka ładnych meczetów, autentyczny bazar i pewnie wiele innych rzeczy, których nie zdążyliśmy zobaczyć. Bursa nie jest „nasączona” turystami, gdyż większość wycieczek przyjeżdża tutaj na jeden dzień ze Stambułu. Zabytki do tych w Stambule zupełnie się nie umywają, ale bazar jest bardziej autentyczny. Po wydostaniu się z Bursy i długiej drodze do Eskisehir, pokonanej z dwoma panami TIRowcami, którzy co rusz się zatrzymywali. A to żeby kupić owoce a to żeby napić się herbatki. Za każdym razem żartowali sobie i przedrzeźniali jak mali chłopcy.
Furkan i Akif
W Eskisehir miło spędziliśmy czas z Furkanem i Akifem. Jako, że w tym studenckim mieście, słynącym z wydobywania Mershaum, tzw. Pianki Morskiej niema nic szczególnie ciekawego, mieliśmy dużo czasu na rozmowy. Akif pochodzi z Kayseri, gdzie chodził do szkoły z Furkanem. Jest religijny. Chętnie opowiadał nam o islamie i odpowiadał na nasze pytania.  Pokazał nam Koran i opisał co znajduje się w kilku surach. Na pamiątkę dostałem od niego Tasbih – islamski różaniec. Poruszyliśmy też kilka trudnych tematów, takich jak potencjalną przynależność Turcji do Unii, problem morderstw honorowych czy relacji Turecko-Kurdyjskich. Cieszę się, że udało nam się spotkać z Furkanem drugi raz. Zawsze wzmacnia to więzi i daje większe prawdopodobieństwo kolejnego spotkania. Furkan tak jak my, chce za rok jechać na Erasmusa do Hiszpanii, może uda nam się spotkać!

piątek, 10 sierpnia 2012

IP- Izmir

Transport
1. opcja- karta na 3 lub 5 przejazdów, droga ok. 2,25LT za jeden przejazd
2. opcja- jeśli ma się specjalną kartę elektroniczną na transport miejski (można ją kupić przy stacjach metra), to doładowuje się ją w automatach,za przejazd jest wtedy 1,75 za przejazd wszystkimi środkami transportu publicznego
Jedzenie
mała knajpka rybna koło stacji promu Konak, smaczna i tania
Wyjazd z miasta
żeby łapać stopa w kierunku Bursy- trzeba dojechać do stacji metra Bornova, podejść kawałek do wyjazdu w kierunku Bursy

środa, 8 sierpnia 2012

Od Efezu do Izmiru

Zachodni kraniec Turcji
Z Pamukkale wydostaliśmy się prosto, łatwo i przyjemnie. Wieczorem spędziliśmy naszą ostatnią w tej Podróży noc na plaży, przy luksusowym Pamucak. Fakt, plaża przepiękna! Stojąc wieczorem nad wybrzeżem Morza Egejskiego pękałem z dumy. Przejechaliśmy stopem CAŁĄ AZJĘ MNIEJSZĄ! Od granicy z Iranem, przez południowy Kurdystan, brzeg Morza Śródziemnego aż do zachodniego krańca Turcji!
Ale to jeszcze (na szczęście!) nie koniec Podróży. Następnego dnia był Efez. Trzecia stolica Cesarstwa Rzymskiego zachowała się najlepiej ze wszystkich miejsc w których byliśmy. Niestety było drogo i tłoczno, mimo wczesnej pory zwiedzania.
Bo lubię ładny widok rano, z sypialni...
Tego samego dnia wieczorem dotarliśmy do Izmiru, z którego zostało nam wiele miłych wspomnień. Poznaliśmy tam Birkana (CauchSurfing) i jego kilku znajomych. Jest to grupka „zrelaksowanych” studentów, podchodzących do islamskich reguł dość liberalnie. Jak to powiedział Birkan: „My też celebrujemy ramadan. Codziennie go opijamy!”
Przeturystyczny Efez
Żyją we trzech w studenckim mieszkaniu i prowadzą typowo studencki tryb życia. Spędziliśmy z nimi świetny wieczór, podczas którego oprowadzili nas po studenckiej Bornovie, czyli jednym z „miast” trzy milionowego Izmiru. W nocy panuje tu naprawdę fajna atmosfera. Jest bardzo dużo ludzi a przydrożna puby i bary tętnią życiem. Zostaliśmy poczęstowani miejscowym przysmakiem – baranimi flakami, które nasi znajomi tradycyjnie jedzą po kilku piwach. Kolejnym przysmakiem, były małże z ryżem, serwowane bezpośrednio z przyczepki samochodu.
Izmir
Poza Bornovą, cały Izmir zrobił na nas przyjemne wrażenie. Nie ma tu jakiś szczególnych zabytków i miejsc, do których mogliby pielgrzymować turyści. W tym mieście o przepięknej lokalizacji wzdłuż zatoki, wartko toczy się zwyczajne, codzienne życie. Birkan mówi, że dla tego przeprowadził się do Izmiru ze Stambułu. Nie wytrzymywał problemów z komunikacją miejską i uciążliwością funkcjonowania w dwudziestomilionowym molochu. Trzy milionowe „miasteczko” jest do życia znacznie przyjemniejsze.
Od lewej: Birkan, Koray, Bilal
Birkan urodził się w Bułgarii. Jednak z pewnych powodów, prawdopodobnie jakiś szykan politycznych, Turkom w Bułgarii zaczęło powodzić się bardzo źle. W związku z tym rodzice postanowili przenieść się do Turcji. Birkan zły jest na to, że jego ojciec zrzekł się bułgarskiego obywatelstwa. „Jeśli oni nas nie chcą, to ja nie potrzebuję ich obywatelstwa” – mówił. Wkrótce po tym, Bułgaria wstąpiła do Unii Europejskiej, i Birkan miałby możliwość podróżowania po całej Europie i wielu krajach poza Europą bez wiz. Teraz, żeby wyjechać na kurs językowy na Maltę, musi wiele przedsięwziąć. Samo czekanie na decyzję zajmuje kilka miesięcy. Dochodzą dodatkowe koszta i np. problem z rezerwacją biletu lotniczego. Efekt jest taki, że niecały miesiąc przed wyjazdem, wciąż nie wie czy dostanie wizę czy nie.
Bez powyżej przedstawionych problemów, do Unii mogą wjechać Turcy posiadający specjalne paszporty. Żeby dostać taki paszport, trzeba mieć w rodzinie urzędnika państwowego, np. nauczyciela (ale tylko z długim stażem), albo pracownika ambasady. Z tego co wiem, to taki pracownik może nawet załatwić specjalny paszport dla kogoś spoza rodziny. Niestety, widać Birkan niema takich znajomości.
Ta sytuacja trochę przypomina podział na lepszych i gorszych obywateli. Ale może z czasem się to zmieni. Mam nadzieję, że z wyjazdem na międzynarodowe zawody piwne we Wrocławiu, na które się umówiliśmy, nie będzie żadnych problemów. Tak doniosły powód przecież musi wystarczyć!

wtorek, 7 sierpnia 2012

IP- Pamukkale

Bilet
20LT, cena obejmuje wapienne tarasy i Hierapolis, nie obejmuje antycznego basenu. Basen kosztuje jakoś horrendalnie dużo, nie jest zupełnie wart swojej ceny- budynek nowoczesny, sam basen też, gdzieniegdzie pozatapiali tylko stare kolumienki. Ale strój można wziąć, żeby wykąpać się w tarasach.
Nocleg
Namiot rozbity w wewnętrznym podwórku hotelu Ozbay, 15LT/namiot. Mieliśmy dostęp do łazienki i basenu. Na polu kempingowym tuż przy wejściu do tarasów chcieli najpierw 50LT, potem obniżyli do 40LT. 

Świetne Pamukkale


Hierapolis
Napływawszy, należawszy i naopalawszy się za wszystkie czasy, założyliśmy w końcu plecaki. Bo prawdziwy bakpackers, tramp i traper na opalanie się przeznacza najwyżej jeden dzień na dwa miesiące podróży! Kolejnym punktem do którego chcemy dotrzeć były przesławne Pamukkale. Jeśli ktoś jeszcze o nich nie słyszał: piękne wapienne tarasy wypełnione błękitną wodą. Nieopodal dobrze zachowane ruiny antycznego miasta.
Pammukale
Zacznijmy od tego, że teraz wkraczamy już w rejony naprawdę bardzo popularne turystycznie. Zaczęło się to w Kapadocji.  Już nie jest tak fajnie jak na wschodzie Turcji, gdzie byliśmy jedynymi turystami w promieniu dziesiątek (a czasem nawet i setek) kilometrów. Stanowiliśmy wtedy dla miejscowych atrakcję. Uśmiechali się do nas, witali, zagadywali. Jak jechał samochód to często trąbił na powitanie a kierowca przyjaźnie machał (oczywiście jeśli jechał w tym samym kierunku, natychmiast się zatrzymywał i chciał nas podwieźć).  Od teraz byliśmy najczęściej chodzącymi portfelami. Jeśli ktoś nas zaczepiał to najczęściej chciał nam ulżyć i zabrać trochę naszych pieniędzy. 
Hierapolis
Ilość turystów objawiała się to także w cenach atrakcji. Wstęp do fantastycznego Ani przy  granicy z Armenią kosztował około 10lir (20zł) a wstęp do Pamukkale 20lir (40zł…).
Całe szczęście autostop działał wciąż całkiem dobrze i dojechaliśmy do Pamukkale bez większych problemów. Rozbiliśmy się namiotem na podwórzu jakiegoś hotelu (20lir) i poszliśmy tam, gdzie idą WSZYSCY.
Co by nie gadać, Pamukkale robi duże wrażenie. Mimo, że byliśmy sceptycznie nastawieni a po wydaniu 40zł/os nawet bardzo sceptycznie, po wyjściu nie żałowaliśmy wydanych pieniędzy.
Anamurium
W porównaniu do dwóch poprzednich antycznych metropolii, w których byliśmy tj. Anamurium i Side, Pamukkale są zdecydowanie najlepiej zachowane (Efez jest jeszcze lepiej, ale o tym powiem w swoim czasie). Są też najbardziej skomercjalizowane. Można  dodatkowo zapłacić za wejście do muzeum, zapłacić za możliwość popływania w antycznym basenie i gdyby ktoś chciał, za coś innego też na pewno  mógłby jeszcze zapłacić.
Anamurium - mozaika z VIw...
Natomiast urokiem Anamurium było to, że poza ogrodzeniem terenu nie zrobiono z nim NIC. Jak chce się wejść do budynku, szuka się w nim jakiejś dziury i wchodzi. Jak chce się zobaczyć antyczną mozaikę sprzed półtorej tysiąca lat, trzeba odgarnąć butem żwirek, który ją zasłania… No i byliśmy tam JEDYNYMI zwiedzającymi. Koszt wstępu wynosił około 6zł…
W Side, spora część terenu nawet nie jest ogrodzona i można tam wejść o każdej porze dnia i nocy, albo nawet przespać się, czego nieomieszkaliśmy uczynić!

Wkrótce okazało się, że 40zł za wstęp do atrakcji turystycznej i ilość zwiedzających jaką widzieliśmy, to jeszcze nic!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Hıstoryczne noce

Marmure Kalesi
Jeszcze przez 3 kolejne noce udawalo nam sıe nocowac w pıeknych, hıstorycznych mıejscach. Po nocy w Kıskalesı, na pıerwszy nocleg mıedzy armenskım Marmure Kalesı a morzem zdecydowalısmy sıe nıe tyle z powodu pıeknego wybrzeza ı otoczenıa, ıle z powodu zolwı. Tak, sa to okropnıe nudne stworzenıa, ale kto nıe chcıalby zobaczyc zolwıcy skladajacej jaja? Albo malych zolwıatek ucıekajacych z gnıazda do morza? Nıestety nıe kazdy moze dostapıc tego zaszczytu, a nam tym razem nıe dopısalo szczescıe. Nawet pomımo dlugıego wyczekıwanıa na plazy noca (10-12pm zolwıe skladaja jaja) ı wczesnego wstawanıa o wschodzıe slonca (ok 5am zolwıatka sıe wykluwaja).

Kolejny nocleg trafıl nam sıe w Sıde. Zgodnıe z profılem naszym studıow za kwatere wybalısmy sobıe sale na drugım pıetrze grecko- rzymskıego szpıtala z 6 wieku. Z wıdokıem na pıeknıe oswıetlony rzymskı teatr na 15tys wıdzow, oczywıscıe. Smıesznıe bylo patrzec podczas snıadanıa na zorganızowane grupy, ktore wykupıly sobıe wycıeczke pod tytulem "Sıde o poranku".
Bizantyjski szpital w Side
Ostatnı antyczny bıwak zalozylısmy na kamıenıstej plazy tuz pod muramı obronnymı lıcyjskıego Olympos. Wystarczylo rano wskoczyc do lazurowej wody, poplynac chwıle najpıerw wzdluz, potem wglab ladu, zeby moc zaczac spacer po zacıenıonych przez dzıkıe fıgowce ı oleandry ulıczkach mıasta.

W ramach umyslowego (ı fızycznego) odpoczynku od tych wszystkıch hıstorycznych mıejsc, zafundowalısmy sobıe 2 noce na Kaputaj Plaje. Jest to nıeduza, kamıenısta plaza, jedna z nıelıcznych na wybrzezu mıedzy Kaş ı Kalkan. Jest polozona mıedzy dwoma wzgorzamı. Rozcıaga sıe z nıej pıekny wıdok na mala wysepke, skalısta lınıe brzegowa ı nıewyobrazalne lazurowe morze.