Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekwipunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekwipunek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lipca 2012

IP - Mapa Swanetii



Zamieszczam do ściągnięcia skany fragmentów mapy Swanetii, z której korzystaliśmy na trasie Mestia-Ushguli. Mapa naszym zdaniem jest bardzo dobra, współrzędne są kompatybilne z systemem GPS i można na niej nawigować. Sprawdziliśmy to na własnej skórze wielokrotnie gubiąc szlak.

Skany ani ich wydruk w żadnym wypadku nie zastąpią prawdziwej mapy. Zamieszczam je, żeby można było lepiej przygotować się do wyprawy i podjąć decyzję o wyborze mapy już przed wyjazdem. Nie trzeba tracić czasu na miejscu. 

Mapę kupić można w Geolandzie w Tbilisi (najlepiej wcześniej zamówić, bo bywają problemy z dostępnością). Koszt w 2012 roku to 20Gel. Ta mapa jest warta swojej ceny (w przeciwieństwie do wielu innych gruzińskich map…)

Pliki należy usunąć z komputera w ciągu 24h od ściągnięcia.

 


















Dodatkowo darmowa mapka poglądowa ściągnięta ze strony informacji turystycznej w Swanetii, link już się w jakimś poście pojawił:






Radzieckie mapy topograficzne Gruzji 1:100 000, my z nich nie korzystaliśmy:

(można tu też ściągnąć przewodniki po Gruzji i Turcji w pliku pdf)






Internetowa mapa Geolandu, moje najnowsze odkrycie, wygląda na bardzo, bardzo dokładną:
Geoland
Można ustawić widok mapy drogowej, fizycznej i innych.

piątek, 13 lipca 2012

IP- Swanetia

Dojazd
Koszt marszrutek: Tbilisi- Zugdidi 15GEL, Zugdidi-Mestia- miejsce w marszrutce 15GEL po stargowaniu z 20 GEL lub kierowca zaproponował kurs marszrutki za 120GEL (pojechaliśmy w 8 osób, więc wyszło po 15GEL/os). Z Mestii z okolic głównego placu do Zugdidi marszrutki odjeżdżają rano co godzinę od 7:00, po południu rzadziej.
Transport w Swanetii
Można wynająć mitsubishi/jeep za 150 GEL/4os, który dowiezie nas do Ushguli i tam na nas poczeka, żeby wrócić. Można też pogadać z kierowcą marszrutki, który będzie wiózł nas z Zugdidi do Mestii, czy nie pojechałby do Ushguli. Nam sam to zaproponował i zaproponował 200GEL (20GEL/os).
Jeśli chciałoby się wrócić z Ushguli samochodem, to najlepiej nie szukać w samym Ushguli, za wynajęcie samochodu z kierowcą zapłaci się tu 150-200GEL. Lepiej dojść do np Vichnashi, tam za wynajęcie samochodu proponowano nam już tylko 50 GEL. Po drodze można łapać wracające jeepy/mitsubishi, nam udało się taki złapać gdzieś za Vichnashi i zapłaciliśmy 10 GEL za 2 osoby. Czasem się zdarza, że jakaś marszrutka przywiezie turystów do Ushguli i ma wracać tego samego dnia niezależnie od wypełnienia, a nie wszyscy turyści wracają. W takiej marszrutce miejsce kosztuje 20GEL.
Informacja turystyczna
W Mestii otwarta 10-19
Sklepy
W Mestii jest ich dość dużo, są małe i droższe niż normalnie, konserwy osiągają niebotyczne sumy.

OPIS TRASY MESTIA - USHGULI
Trasa Mestia- Zhabeshi
W Mestii nocowaliśmy na tuż za miastem na początku szlaku prowadzącego pod lodowiec Ushby (namiot: 43° 02.950’N 042° 43.072’E). W mieście stoją tablice z mapami, dzięki nim można znaleźć drogę.
Idąc do Zhabeshi z centrum kierujemy się ulicą w stronę lotniska. Po przejściu dość nowoczesnego mostu, za posterunkiem policji, skręcamy w prawo. Idziemy cały czas drogą asfaltową, która po pewnym czasie przechodzi w szutrową, a potem w wyboisto-kamienistą. Lepiej co jakiś czas pytać się ludzi, ale zaznaczać, że chodzi o drogę turystyczną- "maszinu niet". Droga ta po dłuższym czasie będzie kończyła się jakimś gospodarstwem (posesją), której strzegą uzbrojeni po zęby żołnierze. Wtedy odbijamy w prawo ostro pod górę. Idziemy długo wydeptaną ścieżką. W okolicach rzeki niektóre ścieżki mylnie nad nią prowadzą, my kierujemy się w górę na współrzędne 43° 03.812’N 042° 46.176’E. Po przejściu przez grań widzimy dolinę z wioskami, trasa biegnie po stokach, jakoś w połowie ich wysokości. Dopiero gdy zobaczymy stację meteorologiczną strzałki szlaku kierują nas w dół do wiosek (czyli NIE należy iść dalej po stoku!). Przechodzimy przez różne wioski, później mostem na drugą stronę  rzeki i znowu wiochy. Szlak jest oznaczony beznadziejnie, pytaliśmy więc tubylców. Tuż za kościółkiem w Chvabiani mieszkańcy kierują ostro w górę na Adishi. My rozbiliśmy się tu 43° 02.394’N 042° 51.450’E.
Trasa Zhabeshi- Adishi
Droga niby jest oznaczona szlakiem, ale zgubić go tak łatwo, że bez GPSa i mapy z nim kompatybilnej (kupiliśmy taką papierową w Geolandzie) lepiej się tam nie wybierać. Nie ma trudności technicznych na trasie, ale pogoda może się nagle załamać i można się pogubić. Są oczywiście osoby, które tak idą, ale fakt że docierają do celu zawdzięczają osobom, które spotykają po drodze. Gorzej, jakby ich nie spotkały...
My zgubiliśmy szlak już na samym początku, tak przynajmniej nam się wydaje. Żeby dojść do Adishi trzeba przejść na drugą stronę pasma górskiego i dostać się do kolejnej doliny. Ta część trasy wiedzie przez pastwiska, niskie lasy i rododendronową kosodrzewinę. Przed Adishi wychodzi się na łąki, którymi ostro schodzi się w dół do doliny.
Trasa Adishi- Ushguli
Wyjście z Adishi na dalszą trasę ma współrzędne 42° 59.775’N 042° 54.912’E. Z Adishi trasa biegnie przez strumień i rzekę. Pierwszy strumień płynie tuż przy wyjściu z wioski, można przejść przez niego prawie suchą nogą (chociaż zależne jest to od opadów i temperatury). Dalej idziemy wzdłuż rzeki Adiskchala, która wypływa z lodowca. Dochodzimy do brodu o współrzędnych 42° 59.101’N 042° 58.263’E (spisane z GPSa, powinno być z dokładnością do +/- 20m. ale nie chcę za nic ręczyć), który znajduje się całkiem niedaleko lodowca Adishi. Stan wody zależny jest bardziej od temperatury niż opadów (tzn. im cieplej tym wyższy poziom rzeki), jednak na pewno nie będzie się dało przejść rzeki suchą nogą. Woda sięga do łydek- kolan, mimo że w wiosce przekonywali nas, że woda sięga piersi. Prąd jest wartki, ale spokojnie do pokonania. Można przejść w butach (tak, zamoczą się. Ale jak się jest po 2 dniach chodzenia w deszczu, to różnicy nie będzie), można na boso. Jeśli nie chce się moczyć, to w Adishi można wypożyczyć konia (wraz z Panem przewodnikiem), który pomoże przeprawić się przez rzekę. Nie ma co się pytać w wiosce, jak głęboka jest woda, bo i tak dostanie się odpowiedź, że balszoj. Tuż przy Adishi poziom rzeki jest wyższy niż przy brodzie. Po drodze mija się sporo strumieni zasilających nurt, a jako że idziemy w górę rzeki, to wody jest coraz mniej.
Po przejściu przez rzekę jest niezbyt długie podejście (ok 450m przewyższenia) (punkt na ścieżce prowadzącej w górę: 42° 59.023’N 042° 58.515’E), które prowadzi nas na grań. Nie poruszamy się w ogóle granią, przekraczamy ją (przejście Chkhunderi od czerwca do stycznia) tylko i schodzimy w dół do najbliższej doliny. Poruszając się wzdłuż rzeki i ciągle schodząc dochodzimy do Iprali.
Z Iprali do Ushguli przeszliśmy po drodze dla samochodów. Jest ponoć ścieżka w lesie, lecz bardzo trudno ją odnaleźć. Trasa zajmuje 3 godziny po płaskim z jednym ostrzejszym, ale bardzo krótkim podejściem.
Noclegi
W każdej z wiosek można znaleźć nocleg u mieszkańców. W Mestii i Ushguli (Iprali najpewniej też) można liczyć na trochę lepsze warunki, czyli łóżko i pościel. W Zhabeshi, Adishi możliwe, że nocleg to po prostu miejsce na podłodze pod dachem, jakiś materac/ mata i koc. Rozbijać się namiotem można wszędzie, lepiej trochę dalej od zabudowań. Jedyne miejsce, gdzie płaciliśmy za nocleg to było Ushguli (30GEL/os z wyżywieniem). Miejsca ani nie polecamy, ani nie odradzamy, więc nie podajemy namiarów.
Jedzenie
W cenę noclegu z reguły wliczony jest koszt wyżywienia, ale trzeba się upewnić. Ser i chleb można kupić chyba w każdej wiosce, na pewno w Adishi. Co ciekawsze, cena nie jest wygórowana, równa tej w miastach (chyba jeszcze nie rozumieją, czym jest turystyka).
Podsumowanie czasowe
Trasa rozpisana jest oficjalnie na 4 dni (M->Z, Z->A, A->I, I->U). My zrobiliśmy ją w 3 dni (M->Z 7,5h, Z->A 6h, A->U 11h). Jeśli by się uprzeć, to można ją zrobić w 2 dni, ale będzie to dość męczące. I jedzenia trzeba mieć i tak więcej, może się przydać w wypadku zgubienia drogi lub załamania pogody.
Mapa
Korzystaliśmy z bardzo dobrej mapy kupionej w Geolandzie w Tbilisi. Więcej w kolejnym poście: IP-Mapa Swanetii

niedziela, 8 lipca 2012

Karpacz Kaukazu

Widok na Ushbę w drodze do Mestii
Swoją przygodę z dziką Swanetią rozpoczęliśmy w Mestii, planując treking od Mestii do Ushguli. Jeśli ktoś w Mestii szuka ucieczki od cywilizacji, to jej tutaj nie znajdzie (całe szczęście byliśmy tego świadomi). Mieszkańcy są już z turystyką (prawie*) za pan brat. W Mestii można znaleźć dziesiątki guesthouseów i  informację turystyczną, niema też problemu transportem do Zugdidi. W 2012 roku Mestia była cała rozkopana i remontowana, więc można przypuszczać, że niedługo będzie wyglądać jak ładny kurorcik, kaukaski Karpacz.

*Kartusze z gazem, znaczki, pocztówki były w Mestii nie do dostania, chociaż popyt byłby olbrzymi; W sklepach sprzedawcy patrzą bykiem i wcale a wcale nie chcą udawać miłych…

 Poglądowa mapka Swanetii do pobrania 
TUTAJ

Więcej informacji praktycznych o Swanetii w poście: IP-Swanetia  

niedziela, 1 lipca 2012

IP- Tbilisi

Dojazd lotnisko- centrum
Autobus do centrum przyjeżdża tuż pod główne wyjście z lotniska, pierwszy o 7 rano. Raczej trzeba się pchać, bo autobus kursuje co godzinę, jest mały i może nie starczyć miejsca. Wcześniej lepiej jest rozmienić pieniądze tak, żeby mieć monety. Bilet kupuje się w autobusie w automacie, kosztuje 0,5 GEL. Automat nie wydaje reszty, ale można wrzucić monetę o wyższym nominale np 1 GEL i kupić 2 bilety. By tego dokonać (a nie jest to proste), trzeba zwiększyć na wyświetlaczu liczbę biletów do kupienia, poprzez dotknięcie, a właściwie zmolestowanie szarego prostokąta na górze biletera. Czasem reaguje, czasem nie, zależy od humoru, nasłonecznienia, wilgotności powietrza i fazy księżyca.
Żeby dostać się najbliżej centrum, czyli na Plac Wolności, najlepiej wysiąść na drugim przystanku za mostem, na sporym placu z wysoką kolumną zwieńczoną złotą figurą.
Informacja turystyczna
IT znajduje się na lotnisku, można dostać darmowe mapki poszczególnych regionów Gruzji (niektóre są całkiem ok, np mapa Kachetii, niektóre beznadziejne). Mapki Tbilisi nie ma i nie będzie, jak to stwierdził pan.
IT przy Placu Wolności nie istniała, bo budynek, w którym się znajdowała, był w remoncie.
Inna IT znajduje się w budynku Georgian National Museum (Museum of Georgia) przy Rustaveli, dosłownie naprzeciwko stacji metra Tavisuplebis Moedani. Tutaj niestety nie dostanie się żadnych darmowych mapek Tbilisi czy Gruzji, ale pracownica dobrze zna angielski i naprawdę może pomóc.
Nocleg
Guest hause u Maki. Wynajmuje u siebie minimum 2 pokoje 2-osobowe, zna angielski. Jest dostęp do kuchni i komputera z Internetem. Koszt 20GEL/os. Trzeba wysiąść na stacji metra Marjanishvili. Adres: Ninoshvili str.3/b, floor 2; e-mail: Tbilisi.Maka@gmail.com.
Kwatera znajduje się na tej samej ulicy co "u Iriny". Nie byliśmy tam, ale cena jest ponoć taka sama w obu miejscach, natomiast u Iriny nocuje więcej ludzi, jest więc głośniej, a warunki są ponoć trochę gorsze.

Romantik Hotel i Hostel Georgia- koszt noclegu to 10GEL. Ponoć w Romantik Hotel są lepsze warunki (mniejsze pokoje- 2osobowe, w Georgia Hostel są pokoje na większą liczbę osób i przez to jest głośniej), więc tam spaliśmy. Romantik Hotel znajduje się w podziemiach dużego budynku, więc nie ma tam okien. Pokoje są pooddzielane płytami karton-gips, więc dużo słychać. Łazienki nie zachwycają, ale są w miarę czyste. Jest za to pralka, suszarnia, dostęp do Internetu (Wi-Fi i dwa komputery) i warzywny obiad ok 19:00 (pyszna zupa, pełno warzyw i soi, świetnie doprawiona).
Mapy
Gruzińskie mapy o kant tyłka można rozbić. Ale niestety bez nich się nie da. Należy kupić mapę Tbilisi, na której odwrocie będzie cała Gruzja chociażby w zarysie (nasza mapa). Mapy poszczególnych obszarów najlepiej brać z informacji turystycznych w miastach, będących centrami turystycznymi regionów np Mtscheta, Signagi. W Tbilisi brak darmowych map. Lepszych map się właściwie nie dostanie.

Wyjątkiem są góry. Jeśli planuje się wyjście do lodowca pod Kazbek lub na sam Kazbek najprostszą trasą, to żadnych map raczej nie potrzeba, wszystko widać jak na dłoni, ścieżki są wydeptane a i turystów całkiem sporo. Jeśli chce się zmienić trasę, przejść zupełnie na dziko i pobawić się w nawigowanie, to rosyjskie mapy tych terenów (ponoć najdokładniejsze, jakie można dostać) można kupić w wypożyczalni sprzętu niedaleko przystanku marszrutek.
Mapy Gruzińskiego Kaukazu można dostać w Tbilisi w sklepie
GeoLand (http://geoland.ge/en/home). Są niby dokładne, ale i tak zaznaczone ścieżki czasem na istnieją, istniejących na mapie może nie być. Nie są na nich zaznaczone tak zwane "szlaki", np biało- czerwony szlak Mestia- Ushguli. Za to całkiem dobrze współpracują z GPS-em. Mapy Kaukazu można też ściągnąć i wydrukować ze strony mygeorgia.ge.
Marszrutki
Dworce autobusowe są dwa- Didube i Samgori (odpowiadają im stacje metra o tych samych nazwach). Marszrutki wyjeżdżają z jednego lub drugiego dworca w zależności od celu podróży. Lepiej nie korzystać z propozycji naganiaczy przed dworcami, tylko wejść na dworzec i tam pytać, gdzie stoi interesująca nas marszrutka. Płaci się z reguły bezpośrednio kierowcy, rzadziej wskazanej przez niego osobie, z reguły przed odjazdem, czasem przy wysiadaniu. Ceny są niskie a marszrutki jeżdżą często i szybko (niech nie zwiedzie Was ich stary wygląd). Nigdzie nie dostanie się ich rozkładów jazdy, jeżdżą od wczesnych godzin rannych do 17-18 dla dłuższych tras, 20 dla tras krótszych. Z dworców marszrutki wyjeżdżają o ustalonej godzinie dla tras dłuższych lub po zapełnieniu marszrutki dla tras krótszych.
Dworzec kolejowy znajduje się przy stacji metra Station Square 1. Bilety są jeszcze tańsze od marszrutek, ale chociaż sieć torów jest bardzo rozwinięta, to tras po których jeżdżą pociągi już tak dużo nie ma. Są trzy klasy miejsc: siedzące, leżące w 4os przedziale i leżące w 2os przedziale. Na nocne podróże miejsca leżące szybko się wyczerpują, dlatego bilety trzeba kupować z min 3-dniowym wyprzedzeniem. Doświadczeń z samymi pociągami nie mamy.
Taxi
Taksówki są droższe od marszrutek, więc nie korzystaliśmy z nich. Znajdą Cię zawsze i wszędzie.

wtorek, 26 czerwca 2012

IP - Rozmówki Polsko - Tureckie. Recenzja



Podczas podróży korzystaliśmy z rozmówek polsko – tureckich. Autor: U. Michalska; wyd. Kram. Omal nie zapomniałem o nich napisać, a niestety jest o czym opowiadać. Otóż w naszej opinii (która jest oczywiście naszą prywatną opinią itd. itp.) są one KOMPLETNIE BEZNADZIEJNE. Wydają się grube, mają dużo słówek i zdań. Ale jedyne czego nam dostarczyły, to odrobina radości z absurdalnych, niepotrzebnych i przedpotopowych fraz. Żeby nie być gołosłownym, podam kilka przykładów:
Nie było Turka, który nie zapytał dlaczego na okładce jest pani w meloniku...
Dlaczego tu jest pani w meloniku?


  • Nie ma zdania: Dokąd pan/pani jedzie? Lub: Dokąd jedzie ten pociąg/autobus?

  • Jest zdanie: Proszę mi polecić miejsce gdzie mogłabym spotkać ciekawych ludzi/gdzie mogłabym wypocząć na łonie natury.

  • Nie ma zdania: Zgubiłem np. telefon, paszport

  • Jest zdanie: Czy może zająć się Pan odstawieniem mojego samochodu do garażu?

  • Łatwiej znaleźć słowo „macica” niż „mapa”.

Koszmar! Najgorsze rozmówki z jakich w życiu korzystałem… Tureckim znajomym bardzo podobały się niezbędne słówka takie jak „wał korbowy”. W ogóle, rozmówki dostarczyły nam wiele śmiechu, ale niestety poza tym przydatne nie były…
Nie było Turka, który by nie zapytał: "Dlaczego na okładce jest pani w meloniku?"

Może warto skorzystać z takich rozmówek? turcjawsandalach.pl - miniporadnik językowy

My, po wielu nieporozumieniach, poznaliśmy dwa kluczowe zwroty dla autostopowiczów:
Nereye gidiyyorsunuz? Efendim? - Dokąd Pan jedzie?
Biz Istanbul gitmek istiyoruz? - Możemy wysiąść w Stambule? (Może nas Pan wysadzić w Stambule?)